poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 4.

       

-No to teraz się zacznie. - Luois wyraźnie nie był zadowolony z obecności tej dziewczyny.
-Kto to? -zignorowali moje słowa, ale musiałam się tego dowiedzieć, gdyż 'ONA' szła w stronę naszego stołu. - Może mi ktoś powiedzieć kim ona jest? - prawie krzyknęłam, czułam się trochę dziwnie.
-To Megan . Największa szycha w tej szkole, jej ojciec jest współwłaścicielem tej szkoły - doczekałam się odpowiedzi dopiero od Jade, byłam jej za to naprawdę wdzięczna.
-No proszę, czyli to jednak prawda. - rozległ się denerwujący piskliwy głos.
-O co Ci chodzi Megan? - Niall jak z resztą wszyscy nie był zadowolony z jej obecności.
-Doszły mnie słuchy, że mamy w szkole nową przybłędę. - zaśmiała się złośliwie, doskonale wiedziałam, że to ja byłam tą 'przybłędą' jak to Megan ujęła.
-O żadnej przybłędzie nie słyszałem, ale o Perrie już tak. - Louis próbował mnie bronić, ale to nie przyniosło dużych rezultatów, postanowiłam, że muszę zainterweniować w końcu chodziło o mnie.
-Też się ciesze, że mogę Cię poznać, jestem Perrie. - uśmiechnęłam się, chciałam być miła, zrobić jej na złość, co okazało się skuteczne, uśmiech znikł, a na twarzy pojawiła się złość.
-Ooo prooszę, jaka milutka. - stałyśmy twarzą w twarz, kiedy przeleciała mnie wzrokiem przyznam, że przeszły mnie dreszcze.
-Megan daj spokój, idź popraw sobie makijaż czy coś. - Louis ponownie spróbował zareagować na co dziewczyna tylko chrząknęła.
-Wiesz miło było, ale niestety musimy już iść, prawda Jade ? - Skinęła głową i udałyśmy się do wyjścia ze stołówki.
-Mam cię na oku Perrrie. - pokazałam jej 'okeej' i czym prędzej opuściłam pomieszczenie.

-O co jej do cholery chodziło? - miałam nadzieję, że Jade odpowie mi na to pytanie.
-Wydaje mi się, że ktoś mógł jej powiedzieć o twoim spotkaniu z Zaynem, z tego co wiem podkochuje się w nim, ale on jakoś szczególnie się nią nie interesował, a ty przyszłaś i pierwszego dnia zawróciłaś mu w głowie. - uśmiechnęłam się słysząc te słowa. Ta zołza była o mnie po prostu zazdrosna. Postanowiłam się tym nie przejmować. Nie chciałam kłopotów na samym początku nauki w tej szkole.
Resztę drogi do pokoju spędziłyśmy w milczeniu. Myślałam o stercie zadań domowych, które jeszcze na mnie czekały. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby pierwszego dnia po feriach nawalić nam tyle lekcji. To skandal! Ale niewiele mogłam zrobić, ciocia Anna powiedziała, że przyjęli mnie do tej szkoły tylko dlatego, że miałam dobre stopnie w gimnazjum, więc była trochę zagrożona. Ale Jade miała inne plany na nasz wieczór.
-No to teraz opowiadaj! - rzuciła się na łóżko zostawiając dla mnie wolne miejsce. Wiedziałam o czym chce usłyszeć. Cały czas myślałam o spotkaniu z nim, w ogóle się nie znaliśmy, a to w jaki sposób ze sobą rozmawialiśmy było cudowne.
Cały wieczór przegadałam z Jade o moim spotkaniu z Zaynem, o nowej szkole i o incydencie z Megan.
Ale niestety czekała nas cała sterta zadań domowych. Massakra.
Kiedy skończyła i spojrzałam na zegarek było 00.34, Jade już dawno spała, postanowiła, że prysznic odłożę sobie na rano, przebrałam się w piżamę i poszłam do łóżka. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłąm.

Siedzę sama w samochodzie pełnym krwi, wokół mnie jest głucha cisza.
-Maaamo! - dopiero po chwili uświadamiam sobie, że moje mamy już nie ma. 
Odeszła.
Podchodzi do mnie mężczyzna, ubrany cały na czarno, idzie prosto na mnie, próbuje dostrzec jego twarz, ale .. nie ma jej. Ten człowiek nie ma twarzy. Poczułam się jak małe dziecko, które obejrzało straszny film i ma koszmary. Krzyczałam, myślałam, że ktoś mnie usłyszy.
Dostrzegłam ogromną dłoń zbliżającą się do mojej szyi, byłam przerażono, nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa ... Próbowałam wydostać się z tego samochodu, ale nie byłam w stanie, czułam ogromny paraliż. 
-Czego chcesz!? Kim jesteś!? - usłyszałam tylko głośny oddech mężczyzny - Czego chcesz?!


-Perrie.. Perrie, obudź się - usłyszałam zmartwiony głos Jade, otworzyłam oczy i zobaczyłam zatroskaną twarz przyjaciółki - Już dobrze, chodź tu do mnie - uśmiechnęła się i objęła mnie mocno co od razu odwzajemniłam.
 Pooczułam łzy spływające po moim policzku.
-Ejj, mała, spokojnie. - zacieśniła swój ucisk, co dało mi jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa.
Wiedziała, że i tak już nie zasnę dlatego postanowiłam wziąć prysznic. Zabrałam ze sobą parę dżinsów, białą bokserkę i szarą bluzę na suwak po czym udałam się do łazienki. Zajęło mi to mniej więcej 30 min. Zrobiłam makijaż i byłam gotowa. Jade oczywiście zeszło się troszeczkę dłużej. Zdecydowałyśmy razem, że dziś pójdziemy na śniadanie. 
-Marwię się trochę o ciebie Perrie. - Jade praktycznie od zawsze była moją dobrą koleżanką, a od jakiegoś czasu zaczęłyśmy się przyjaźnić, więc nie zdziwiła mnie jej troska. 
-Niepotrzebnie, jest okeej. - moje słowa chyba nie do końca ją przekonały, ale nie chciałam ciągnąć tego tematu dalej. - Chodź, bo ten żarłok Niall wszystko nam zje. - obie parsknęłyśmy śmiechem i udałyśmy się na stołówkę.
 Przy naszym stole zastałyśmy już wszystkich znajomych. Na śniadanie była jajecznica na bekonie, przywitałam się ze wszystkimi i nałożyłam sobie trochę. Jakoś nie miałam szczególnie apetytu, cały czas myślałam o moim śnie, o tym człowieku bez twarzy. 
Wszystkie smutki zniknęły, a na mojej twarzy namalował się uśmiech, kiedy w drzwiach do stołówki stanął Zayn. Podszedł do nas i zajął miejsce koło mnie.
-Hej. - uśmiechnął się co odwzajemniłam. - Chciałem Cię przeprosić a te nasze spotkanie, za to, że musiałem iść, ale to była naprawdę ważna sprawa.
-Ale nic się nie stało, rozumiem - upiłam łyk soku pomarańczowego.
-Uff, to dobrze. A jaką masz pierwszą lekcje?
-Francuski - postanowiłam spróbować trochę jajecznicy, nie była taka zła.
-Ja też, może pójdziemy razem, co ty na to? 
-Chętnie. - uśmiechnęłam się szeroko i wytarłam usta serwetką.
Po chwili oboje wstaliśmy i udaliśmy do sali.
-Nie chciałbym Cię urazić, ale trochę źle wyglądasz. Wszystko w porządku? - zatrzymał się i spojrzał prosto w moje oczy.
-Trochę źle spałam, pewnie dlatego. - uśmiechnęłam się i zaczęłam iść dalej. Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu. Zastanawiałam się dlaczego Zayn się tak o mnie martwi, przecież znaliśmy się bardzo krótko. 
Lekcje mijały szybciej niż się tego spodziewałam. Pod koniec zajęć przybiegła do mnie podekscytowana Jade.
-Słyszałaś o imprezie w sobotę? - była dosyć mocno zdyszana, ale jednocześnie pełna energii.
-Impreza? Nie, nic mi o tym nie wiadomo.  - nie wiedziałam czy mam ochotę na jaką kolwiek imprezę.
-No to teraz już słyszysz. I żeby nie było, nie chce słyszeć żadnego sprzeciwu, pójdziemy tam i będziemy się świetni bawić. Taak ? - wiedziałam, że nie mam szans w tym starciu, dlatego niechętnie przystałam na jej propozycje.
-Tak. - zmierzałyśmy w kierunku biblioteki - Ale ja nawet nie mam się w co ubrać. - ale Jade i ta no miała rozwiązanie.
-Spokojnie, mam wszystko czego nam potrzeba. - przestałam jej słuchać kiedy dostrzegłam Zayna.
-Przepraszam, zaraz wrócę. - rzuciłam szybko, po czym udałam się do chłopaka.
-Hej, Perrie, wiesz tak sobie pomyślałem, że .. No wiesz w sobotę jest ta impreza i.. - czyżby chciał, żeby z nim tam poszła? - może chciałabyś mi towarzyszyć? - Taaak! W duchu cieszyłam się jak małe dziecko.
-Z ogromną przyjemnością. - uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam w stronę Jade. - Do zobaczenia. - nie wiedziałam czy to usłyszał.
-Aaaaaaaaaa! Zaprosił mnie! - zaczęłyśmy skakać i cieszyć się wspólnie.
-To cudownie. Teraz to już naprawdę musimy zrobić z ciebie księżniczkę. - objęła mnie mocno i weszłyśmy do biblioteki.


                                                                                                                         

Taamdaadadaam !
Maamy 4 xdd Trochę mi to zajęłoo, ale cuusz xdd
Myślę, że sie spodooba ;)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz