czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 3.


                                                                                                                                      

                                                              Z perspektywy Zayna.

Szedłem sobie spokojnie na lekcje, kiedy wpadła na mnie śliczna blondynka. Była lekko przerażona, ale to jeszcze bardziej mi się podobało.
-Wcale się nie gniewam, że podeptałaś mi nowe buty. - chciałem zacząć jakoś rozmową, ale chyba coś mi nie wyszło, widziałem na jej twarzy strach, a zarazem rumieńce.
-Przepraszam, spieszę się i ... - nie chciałem dać jej dokończyć, nie chciałem, żeby musiała mi się tłumaczyć.
-Jestesm Zayn.
-Perrie, miło mi. - popatrzyła mi w oczy i od razu zauważyłem blizne na jej policzku. Nie chciałem tak od razu pytać co się stało. Po prostu stałem i patrzyłem na nią. Trochę się speszyła i chciała uciec. Myślełem nad tym, żeby ją zatrzymać, kiedy usłyszałem głos ciotki Julii, a właściwie p. Roberts, która natychmiast wzywała mnie do siebie. Nie miałem zbytnio wyjścia.
-Do zobaczenia, Perrie. - rzuciłem szybko i udałem się do ciotki. Miałem z nią naprawdę dobry kontakt, to ona mnie wychowywała po tym jak rodzice tak po prostu mnie zostawili, nie mogłem się z tym pogodzić, ale miałem przynajmniej ją.
-Widzę, że poznałeś już Perrie - powiedziała to całkiem obojętnie, ale wyczułem w jej głosie lekki strach.
-Tak, wpadliśmy na siebie na korytarzu. - uśmiechnąłem się szeroko na samą myśl o niej -  Nie wiedziałem, że ktoś nowy dojdzie do nas od nowego semestru.
-Ja też nie, ale nie miałam wyjścia to jest jedyne w miejsce w którym będzie bezpieczna, jak na razie.- zmarszczyłem czoło, totalnie nie wiedziałem o czym ona mówi.
-Bezpieczna ?! Ale przed czym? Co jej grozi? - byłem trochę zaniepokojony, chociaż praktycznie nic o niej nie wiedziałem.
-Jedyne co mogę Ci na ten czas powiedzieć to to, że Perrie może być w bardzo poważnym niebezpieczeństwie - nie chciałem naciskać, ale w głębi duszy czułem lekki niepokój. - Miałabym do ciebie prośbę.
-Jasne, jeśli będę mógł to pomogę we wszystkim. - wiedziałem, że ta prośba związana jest z tajemniczą dziewczyną dlatego od razu się zgodziłem
-Mniej na nią oko. - popatrzyła na mnie opiekuńczo i odprowadziła do drzwi.
-Dobrze, będę na nią uważał. Do zobaczenia. - uśmiechnąłem się po czym odszedłem.
 Nie mogłem doczekać się kolejnego spotkania z Perrie.
                                                                                                                                    
                                                '(...) Jak byśmy byli najlepszymi przyjaciółmi'

 Ta szkoła jest naprawdę ogromna, na zewnątrz jest sporo innych budynków, alejki i dużo drzew. To nie wyglądało jak normalna buda do której chodziłam wcześniej. Uczniowie to byli zarozumiałe snoby, którzy mieli serio nieźle nadzianych rodziców. Była cała ogrodzona, nie mogliśmy wychodzić poza jej teren, w sumie nie powiedziano mi dlaczego, ale ja nie pytałam, więc to głównie pewnie z tego powodu nie wiem.
Lekcje mijały dosyć szybko, poznałam kilka fajnych osób.Okazało się, że z Jade mamy prawie wszystkie lekcje razem oprócz geometrii i francuskiego.Cieszyłam się, że będę mogła spędzać z nią więcej czasu niż przypuszczałam.
Nadeszła pora lunchu, udałam się więc z moją nową paczką na stołówkę, gdzie zastaliśmy już nakryte stoły. Zajęliśmy jeden z nich po czym każdy z nas nalał sobie zupę. Była naprawdę dobra. W pewnym momencie dostrzegłam znajomą twarz, która zbliżała się do naszego stolika.
-Zayn! - Louis krzyknął tak głośno, że aż podskoczyłam. - Gdzie się podziewałeś, nie było cię na angielskim, musiałem sam zrobić zadanie. - uśmiechnął się szeroko po czym ponownie zajął miejsce przy stole. Zayn usiadł koło mnie. Widziałam go dopiero drugi raz, ale podczas jego obecności cieszyłam się jak dziecko.
-Perrie tak sobie pomyślałem, że może po lunchu oprowadzę Cię po szkole, co ty na to? - nalał sobie zupy po czym spojrzał mi prosto w oczy.
-Pani dyrektor pokazała mi już wszystko. - strasznie chciałam z nim iść, ale nie dałam tego po sobie poznać.
-Domyślam się, ale pokazała Ci pewnie to co powinnaś widzieć, a ja chciałbym Ci pokazać trochę inne miejsca, no nie daj się prosić. - uśmiechnął się szeroko, co od razu odwzajemniłam.
-No dobrze, w sumie i tak nie mam nic lepszego do roboty. - spojrzałam na Jade, a ta uśmiechnęła się tylko, od razu wiedziałam co ma na myśli.
Resztę lunchu słuchaliśmy fascynującą opowieść o tym jak Nialla zostawiła jakaś Jo, nie znałam jej, ale z tego co mówił musiała to być niezła suka. Wolałam się jednak w to nie mieszać nie byłam zbyt obeznana w tych sprawach. Trochę wstyd się przyznać, ale chyba jako jedyna nie maiłam jeszcze chłopaka.
Po skończonym posiłku umówiłam się z Zaynem pod salą biologiczną. Musiałam jeszcze szybko biec do pokoju, żeby się przebrać i zostawić torbę z książkami. Nie zastałam tam Jade, pewnie była z Liamem, od jakiegoś czasu spędzali ze sobą każdą wolną chwile.
Kompletnie nie wiedziałam co na siebie założyć, w końcu postanowiłam, że koszule zamienię na szarą bluzę z napisem 'live while we're young' , na usta nałożyłam trochę czerwonej szminki, przeciągnęłam szczotką po włosach i pospiesznie opuściłam pokój.
Spotkałam Zayna na umówionym miejscu. Cieszyłam się z tego spotkania, bo robiła na mnie naprawdę dobre wrażenie.
-Wyglądasz rewelacyjnie. - poczułam motylki w brzuchu, to było coś niesamowitego. 'Ogarnij się dziewczyno! Prawie go nie znasz,' -  pomyślałam.
-Dziękuje. - zarumieniłam się, ale szybko odwróciłam głowę, żeby tego nie dostrzegł.
-To co idziemy? - skinęłam lekko głową i poszłam za nim..
Wyszliśmy na zewnątrz. Było trochę chłodno, podjęłam słuszną decyzje założenia bluzy. Nie wiedziałam dokąd idziemy, ale cykałam się zapytać. Całą drogę szliśmy w milczeniu. Po krótkim czasie dotarliśmy do ruin jakiegoś budynku, panował tam dosyć duży chaos, wszędzie było dużo puszek. Domyśliłam się, że to miejsce w którym urządzają sobie imprezy.
-Z tego co pamiętam miałeś mi pokazać szkołę. - postanowiłam zacząć rozmowę, uśmiechnęłam się przygryzłam dolną wargę.
-Tu jest o wiele fajniej. Przychodzę tu kiedy chce .. Po prostu pomyśleć. - trochę się speszył, dlatego postanowiłam zmienić temat.
-Długo chodzisz do tej szkoły?
-Szczerze mówiąc, to wychowałem się tu. - zaczął niepewnie, po czym otworzył się jakbyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi. Chciałam go wysłuchać dlatego usiadłam na jakimś drewnie i uważnie się mu przyglądałam. - Emma, nasza dyrektorka, to ona mnie wychowała. Moi rodzice .. Cóż.. Szkoda gadać. Gdyby nie ona to nie wiem, czy dałbym sobie radę. To była przyjaciółka mojej mamy. Od zawsze były ze sobą blisko, więc wydaje mi się, że czuła się za mnie w jakiś sposób odpowiedzialna. - mówił to w taki sposób, że zrobiło mi się go tak bardzo żal, chciałam podejść i po prostu go przytulić, ale nie mogłam ruszyć się z miejsca. - Przepraszam ..
-Za... Za co? -  nie mogłam nic z siebie wydusić.
-Miałem zamiar pokazać Ci jak tu fajnie i wgl, a jak na razie to wysłuchujesz moich żaleń i tragedii. - totalnie nie wiedziałam co powiedzieć.
-Czasem warto jest się komuś wygadać, uwierz mi wiem co mówię. A mnie się tu naprawdę bardzo podoba, fakt faktem przydałoby się tu trochę posprzątać, ale tym zajmiemy się później. - kiedy spojrzałam na niego, zauważyłam niepewny uśmiech, to było już coś.
-No dobra, a ty czemu właściwie przyjechałaś do Cimmerii?
-Moja ciocia dostała korzystną ofertę pracy w Holandii, ale nie mogła mnie ze sobą zabrać, więc wylądowałam tutaj. - położyłam szczególny nacisk na słowo 'tutaj' ale nie wyszło tak jak tego chciałam, na co oboje parsknęliśmy śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze o wielu innych rzeczach. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań. Czas upływał nieubłaganie.
-Wiesz, naprawdę świetnie mi się z tobą rozmawia i wgl, ale za 15 min mam dosyć ważne spotkanie, więc moglibyśmy .. - spojrzałam na zegarek, była 6.24, niedługo kolacja, wiedziałam dokładnie o co mu chodzi dlatego wstałam i podążałam do głównej alejki.
-Jasne, idziemy. - uśmiechnęłam się szeroko i poszłam za Zaynem.
Po niedługim czasie byliśmy z powrotem w budynku. Nawet nie wiedziałam, że spędziliśmy tam prawie całe popołudnie. Z kuchni dochodził cudowny zapach kolacji, dopiero wtedy mój żołądek się obudził, byłam strasznie głodna, ale postanowiłam jeszcze trochę zaczekać.
Zayn pożegnał się ze mną i powiedział, że na pewno jeszcze to powtórzymy, skinęłam głową i poszłam do pokoju. Spotkałam tam Jade, która była zaczytana w kolejnej książce, był z niej typowy mol książkowy.
-No już! Opowiadaj. - naskoczyła na mnie od razu, gdy tylko przekroczyłam próg pokju.
-Wiesz, mam propozycje, chodźmy na kolacje, a jak wrócimy to ja ci wszystko opowiem, dobra? - niechętnie przystała na moją propozycje. Udałyśmy się na kolacje, gdzie spotkaliśmy naszych znajomych. Wieczór zapowiadał się naprawdę fajnie, do czasu, kiedy w drzwiach nie pojawiła się niska blondynka.

                                                                                                                                    

No i mamy kolejny xdd
Nie wiem czy się spodooba, ale mam nadzieję, że taak xdd
Trochę nie miałam weeny, ale jeest =>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz